Na Dzień Matki! „Gdy kto chce zamknąć w jednym tylko słowie, ogrom czuć jasnych do granic ostatka – niech przyklęknąwszy, to imię wypowie: jedyne, jedno, przenajsłodsze… MATKA!”
Przedstawiamy poruszający utwór Konstantego Dobrzyńskiego (1908–1939) – poety niesłusznie wymazanego z polskiej literatury.

JEDNO IMIĘ
Matce mojej poświęcam
Jest jedno imię pośród imion świata;
Jedno, jedyne, promieniste imię.
Pachnie nim stara, przygarbiona chata
I szepcę, ściany w sercem tchnącym rymie.
Brzmię, w nim pieściwie lat młodzieńczych chwile,
Beztroskie, jasne, radością tętniące
I tyle wspomnień, snów prześnionych tyle,
Łzy i uśmiechy, i burze, i słońce …
Imię najsłodsze i najbardziej święte,
Świecące jasno pośród życia mroku,
Miłośnie, słodko, sercem uśmiechnięte,
Budzące zachwyt i łzę rzewną w oku.
Zda się tak małe w zewnętrznej swej treści —
Lecz jak potężne w uczucia głębinie!
Ile tam skarbów nadludzkich się mieści,
Ile zeń wzruszeń przenajtkliwszych płynie!…
Piękniejsześ barwą ponad wonne kwiaty!
O imię cudne … drogie … najłaskawsze,
Pieśnią anielską dźwięczące nad światem,
Wyryte w sercach na wieki, na zawsze…
Gdy kto chce zamknąć w jednym tylko słowie,
Ogrom czuć jasnych do granic ostatka —
Niech przyklęknąwszy, to imię wypowie:
Jedyne, jedno, przenajsłodsze… MATKA!
Konstanty Dobrzyński, Czarna poezja, Poznań 1936 r.
Konstanty Dobrzyński (1908–1939) był łódzkim poetą wywodzącym się z biednej robotniczej rodziny. Pracował m.in. jako robotnik budowlany i włókiennik, a jednocześnie pisał wiersze inspirowane życiem zwykłych ludzi i realiami przedwojennej Łodzi. Choć dziś pozostaje niemal zapomniany, przed wojną dostrzegano jego talent, a jego utwory trafiły nawet do „Antologii współczesnej poezji polskiej 1918–1938”. Zginął podczas Wojny Obronnej w 1939 roku jako żołnierz Wojska Polskiego.
