Polski wywiad przechwycił informację: Niemcy przygotowują Ukraińców do antypolskiego powstania

Czy polski wywiad wiedział przed wybuchem wojny o planach antypolskiego powstania przygotowywanego przez OUN przy wsparciu Niemiec? Fragment książki Marka A. Koprowskiego „Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA” pokazuje, jakie informacje zdobywały polskie służby w ostatnich miesiącach przed wrześniem 1939 roku.

Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA

Polski wywiad już w kwietniu 1939 r. zdobył informacje, że w momencie ataku na Polskę ukraińscy nacjonaliści mają wywołać w niej powstanie i rozszerzać działalność dywersyjną.

Wywiad polski donosił także, że „[…] w związku z oczekiwaniem wojny polsko-niemieckiej na terytorium Niemiec przeciwko Polsce na usługach Niemców są prowadzone […] wojskowe szkolenia, które przechodzą legalnie. Członkowie OUN przechodzą przeszkolenie nieoficjalnie, przy wsparciu niemieckich wojskowych elementów”.

W połowie maja 1939 r. polskie specsłużby przechwyciły inną depeszę, autorstwa zapewne Canarisa, w której ten postulował:

„[…] Rząd Rzeszy w obecnym czasie powinien dwukrotnie zwiększyć dotacje dla OUN. Pieniądze powinny być przeznaczone na rozwinięcie bardziej szerokiej wywrotowej działalności o sabotażowo-dywersyjnym charakterze na terenie Małopolski Wschodniej i Wołynia – akcja ta jest obliczona na poderwanie państwa polskiego od środka”.

Z dalszych przechwyconych dokumentów Abwehry wynikało, że w czerwcu 1939 r. działacze OUN przy wsparciu niemieckiego wywiadu prowadzili przygotowania do powstania „bardziej niż aktywnie”.

Na terenie Małopolski Wschodniej i Wołynia przygotowaniami OUN do antypolskiego powstania kierował przyjaciel Szuchewycza, z którym współpracował na Ukrainie Zakarpackiej, Juryj Łopatynsky. Zorganizował on szereg obozów szkoleniowych w Karpatach i na Polesiu, w których do końca sierpnia 1939 r., dzięki pomocy Niemców, udało mu się przeszkolić, jak podaje Juryj Łopatynsky, „[…] około tysiąca bojowników, którzy powinni stworzyć kościec antypolskich powstańczych oddziałów”.

Jak pisze Iwan Patryljak, Łopatynsky nie zamierzał wykonywać wyłącznie dywersyjnej roboty, jak to sobie wyobrażał Canaris.

„Według zamysłu Łopatynskiego pododdziały partyzantów powinny wyjść ze swoich ukryć i przejąć władzę w miejscach działania, ogłosić wznowienie ukraińskiej państwowości, utworzyć własną administrację”.

Zapewne Roman Szuchewycz też szykował się do wojny OUN z Polską. Po to był szkolony przez Niemców.

Abwehra przygotowywała do dywersji w Polsce własny oddział pod kodową nazwą Bergbauernhilfe (Pomoc chłopom-góralom – przyp. M.A.K.). W połowie sierpnia 1939 r. oddział ten liczył sześciuset ludzi. Na jego czele stał Roman Suszko.

Ukraińscy nacjonaliści mogli przypuszczać, że już złapali Pana Boga za nogi. Kierownictwo Abwehry utrzymywało ich zresztą w tym przekonaniu.

18 sierpnia 1939 r. szef II Wydziału Abwehry (sabotaż) Erwin von Lahousen zapisał:

„Szkolenie członków Bergbauernhilfe trzeba kontynuować. Skierowanie w rejon działań zostanie przeprowadzone prawdopodobnie w przewidzianym rejonie 22.8. Poprzez majora Stolze ukraiński wojskowy sztab ma otrzymać polecenie, zgodnie z którym lider Ukraińców Mielnik powinien być gotowy do udziału w działaniach wojennych, jeżeli tego będzie wymagała sytuacja w Polsce”.

Przeszkoleni ukraińscy terroryści 22 sierpnia 1939 r. ruszyli ku polskiej granicy, ale 23 sierpnia bardzo mocno pomieszała im szyki wielka polityka.

Zawarcie Paktu Ribbentrop–Mołotow było zaskoczeniem także dla kierownictwa Abwehry. Dla Ukraińców z OUN był to grom z jasnego nieba. Zdarzenie to oznaczało bowiem, że Niemcy oszukali ich po raz kolejny.

Nie wiedzieli, że sami przyczynili się do zawarcia paktu.

Stalin już od wiosny chciał zawrzeć antypolskie porozumienie z Niemcami, które odsunęłoby, przynajmniej czasowo, groźbę napaści na ZSRR. Obawiał się, że jeżeli Hitler zajmie Polskę, to w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu utworzy marionetkowe państwo ukraińskie, którego głównym celem będzie dywersja przeciwko USRR.

Wywiad sowiecki, penetrujący zarówno Niemcy, jak i środowisko ukraińskich nacjonalistów, doskonale wiedział, że Ukraińcy szykują na Kresach Rzeczpospolitej powstanie, w rezultacie którego chcą stworzyć struktury własnego państwa. Jego raporty natychmiast wędrowały na biurko Stalina, dla którego marionetkowa Ukraina, stworzona z polskiego terytorium, była nie do zaakceptowania.

Nie wykluczał, że Niemcy traktowali aspiracje Ukraińców jako jeden z elementów nacisku na Stalina.

Fragment książki Marka A. Koprowskiego pt. „Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika.

Książkę można nabyć w Wydawnictwie Replika i w dobrych księgarniach (kliknij okładkę):

Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA

O książce

Ukraiński bohater, a w rzeczywistości pozbawiony skrupułów zbrodniarz. Oto dwa oblicza Romana Szuchewycza, działacza OUN i dowódcy UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków na Ukrainie Zachodniej.

Niniejsza praca, poświęcona postaci Szuchewycza, stanowi przegląd całego jego życia. Autor poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tego, że członek znanej, inteligenckiej rodziny, stał się ukraińskim terrorystą zwalczającym państwo polskie, a następnie współpracownikiem niemieckiego wywiadu.

Przybliża jego działalność na Rusi Podkarpackiej, będącej poligonem doświadczalnym OUN. Omawia współudział w tworzeniu batalionu „Nachtigall”, który w zamyśle ukraińskich nacjonalistów miał stanowić zalążek ich armii.

Podczas służby w batalionie policyjnym SS na Białorusi Szuchewycz nauczył się niemieckiej metody pacyfikacji wsi – wszystkich mieszkańców uznawano za bandytów i mordowano. Sam rozwinął ją potem „twórczo” w Małopolsce Wschodniej, nazywając ludobójstwo Polaków „wysiedleniami”.

Szybko podporządkował sobie zarówno OUN, jak i UPA. Jako faktyczny dyktator starał się działać tak, by za nic nie odpowiadać. Decyzje podejmował formalnie ktoś inny, jak na przykład fikcyjna Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza.

Jak bardzo zakłamanie i zbrodnia towarzyszyły Szuchewyczowi, autor dowodzi na przykładzie czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej. Jest ona zarazem świadectwem realizowanej przez niego polityki fałszowania rzeczywistości i obarczenia winą kogoś innego.

Dyktator do końca wierzył w wybuch III wojny światowej. Zakładał naiwnie, że mocarstwa zachodnie potraktują OUN-UPA jako sojusznika. Wskutek tego doszło praktycznie do zagłady ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Sowiecka sprawiedliwość dosięgła wszystkich, których ręce unurzane były w polskiej krwi…

Autor oparł swą pracę na wszelkich dostępnych źródłach – dokumentach, wspomnieniach i relacjach, zwłaszcza ukraińskich. Głównym jego celem jest ukazanie prawdziwego, zbrodniczego oblicza Romana Szuchewycza i wyjaśnienie, dlaczego traktowanie go dziś na Ukrainie jako bohatera musi w Polakach budzić sprzeciw.

Marek A. Koprowski

Pisarz, dziennikarz, historyk zajmujący się losami Polaków. Plonem jego wypraw i poszukiwań jest wiele książek, z czego kilkadziesiąt ukazało się nakładem Wydawnictwa Replika.

Za serię książek pod wspólnym tytułem „Wołyń” otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”.

Jest też laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Przewijanie do góry