Czy Leatherface naprawdę istniał? Największe mity i sekrety filmu „Teksańska masakra piłą mechaniczną”.

„To, co zaraz zobaczycie, jest prawdziwą historią”.

W 1974 roku tysiące widzów uwierzyło w te słowa. Wielu opuszczało kina przekonanych, że gdzieś na odludziu w Teksasie naprawdę żył człowiek noszący maskę z ludzkiej skóry i mordujący ludzi piłą mechaniczną. Prawda okazała się znacznie bardziej skomplikowana – a momentami równie przerażająca.

Teksańska masakra piłą mechaniczną

Mit nr 1. „To wydarzyło się naprawdę”

To największa legenda związana z filmem.
Tobe Hooper celowo reklamował produkcję jako opartą na prawdziwych wydarzeniach. Nie chodziło jednak o dokumentalne odtworzenie zbrodni. Reżyser przyznał później, że był to świadomy chwyt marketingowy, mający zwiększyć realizm i wywołać u widzów poczucie, że oglądają coś autentycznego.
W rzeczywistości historia grupy młodych ludzi trafiających na rodzinę kanibali jest fikcją.

Mit nr 2. Leatherface naprawdę istniał

Tak i nie.
Leatherface nie był prawdziwą osobą. Inspiracją dla jego wyglądu był Ed Gein z Wisconsin – morderca i grabieżca grobów, który wykonywał makabryczne przedmioty z ludzkiej skóry i kości..
Gein mieszkał w stanie Wisconsin, a nie w Teksasie. Nie używał piły mechanicznej. Nie wymordował też całych grup nastolatków. Jednak policja znalazła w jego domu makabryczne przedmioty wykonane z ludzkiej skóry i kości, co stało się inspiracją dla wyglądu Leatherface’a.

Mit nr 3. Film jest pełen krwi

To jeden z najbardziej zaskakujących faktów.
„Teksańska masakra piłą mechaniczną” ma opinię jednego z najkrwawszych horrorów w historii kina, ale gdy dokładnie policzyć brutalne sceny, okazuje się, że krwi jest tam stosunkowo niewiele. Większość przemocy sugerują dźwięki, montaż i wyobraźnia widza.
Właśnie dlatego wiele osób po latach pamięta film jako znacznie brutalniejszy, niż był w rzeczywistości.

Sekret nr 1. Warunki na planie były niemal nie do zniesienia

Zdjęcia kręcono podczas upałów sięgających 43°C.
Ekipa pracowała nawet po 16 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Dom, w którym filmowano większość scen, nie miał klimatyzacji. Aktor grający Leatherface’a, Gunnar Hansen, wspominał, że przez niemal miesiąc nosił ten sam kostium, który praktycznie nie był prany.
Z czasem stał się on źródłem wyjątkowo nieprzyjemnego zapachu.

Sekret nr 2. Dom śmierci naprawdę śmierdział

Scenograf Robert Burns chciał osiągnąć maksymalny realizm.
Zwoził więc do domu zwierzęce szczątki i kości znajdowane w okolicy. W połączeniu z teksańskim upałem dawało to efekt, który aktorzy wspominali jeszcze wiele lat później.
Niektóre osoby twierdziły, że odór był tak silny, iż trudno było wytrzymać na planie przez cały dzień.

Plotka nr 1. Na planie używano prawdziwych ludzkich kości

To akurat nie jest do końca plotka.
Aby nadać filmowi bardziej realistyczny wygląd, scenograf Robert Burns wykorzystywał autentyczne kości zwierzęce i szczątki znajdowane w okolicy. W połączeniu z teksańskim upałem tworzyło to atmosferę, której aktorzy nigdy nie zapomnieli.
Od lat krążą również relacje, że część dekoracji mogła zawierać prawdziwe ludzkie kości. Choć nie wszystkie te historie da się dziś jednoznacznie potwierdzić, wiadomo, że twórcy robili wszystko, by film wyglądał jak najbardziej autentycznie.
Brzmi jak element scenariusza horroru, ale wiele z tych makabrycznych dekoracji było całkowicie prawdziwych.

Sekret nr 3. Leatherface miał być znacznie bardziej inteligentny

Podczas pierwszych prób Gunnar Hansen zaczął grać Leatherface’a jako postać bardziej świadomą i przebiegłą.
Tobe Hooper szybko zareagował. Uznał, że bohater nie powinien sprawiać wrażenia geniusza zbrodni. Według reżysera Leatherface miał być raczej przerażonym człowiekiem wykonującym polecenia rodziny niż zimnym psychopatą.
To właśnie dlatego w wielu scenach wygląda bardziej na zagubionego niż na wszechmocnego potwora.

Ukryte znaczenie filmu. Czy była to krytyka Ameryki?

Wielu badaczy kina uważa, że pod warstwą horroru kryje się komentarz społeczny.
Sam Hooper przyznawał, że ogromny wpływ miały na niego wojna w Wietnamie, kryzys polityczny związany z aferą Watergate i wszechobecne obrazy przemocy w mediach. Według tej interpretacji rodzina Sawyerów miała symbolizować rozkładające się społeczeństwo amerykańskie.
Nie jest to teoria fanów, lecz interpretacja często pojawiająca się w analizach filmu.

Najbardziej ironiczny sekret

Film zarobił ponad 30 milionów dolarów i stał się jednym z najbardziej dochodowych horrorów w historii. Problem w tym, że wielu ludzi, którzy go stworzyli, nie zobaczyło z tego praktycznie żadnych pieniędzy.
Po latach twórcy oskarżali dystrybutora o nieuczciwe rozliczenia i twierdzili, że ogromny sukces finansowy nie przełożył się na ich wynagrodzenia.

Przewijanie do góry