Zbrodniarz z UPA i autor „kłamstwa wołyńskiego”. „Zwalić na Niemców, na bolszewicką partyzantkę, wojnę”

Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA

Na pierwszym posiedzeniu Ukraińskiej Głównej Rady Wyzwoleńczej (UHWR) sprawa polska należała do najważniejszych. Roman Szuchewycz zaprezentował swój punkt widzenia tej kwestii. Było to również stanowisko OUN-UPA, a więc dominujące. Szuchewycz mówił:

„Z Polakami prowadzimy na północno-wschodnich ziemiach ukraińskich wojnę. Kiedy ukraińska policja na początku 1943 r. odeszła do podziemia, Niemcy skierowali tam polską policję z SS. Polska policja prowadziła z SS operacje, stosując okrutne i nieludzkie metody. Polski element, rozproszony na Wołyniu, w pełni paraliżował ruch UPA. Odpowiedź na to dała sama ludność Wołynia – przeprowadzili działania w ludność. Polacy zaczęli się bronić. Wówczas zaczęła się likwidacja ludności polskiej na Wołyniu, która zakończyła się latem 1943 r. Ostały się jedynie wyspy pod ochroną niemiecką, wtedy rozwinęła się UPA. Dowództwo UPA wydało rozkaz przesiedlenia Polaków, jeśli sami się nie przesiedlą”.

Można przyjąć, analizując wystąpienie Szuchewycza, że na pierwszym posiedzeniu UHWR zaczęły się formułować główne tezy „kłamstwa wołyńskiego” i Szuchewycz jest ich głównym autorem. Jego wypowiedź może służyć jako ilustracja tego, jak Ukraińcy fałszują historię.

Rację ma Artur Bata, twierdząc, że to „[…] najbardziej demagogiczny, kłamliwy, a w dodatku nielogiczny wywód, z jakim można się spotkać, badając historię UPA. Ofiary stały się oprawcami, a jeśli Polaków zabijano, to są sami sobie winni”.

Szuchewycz w trakcie posiedzenia UHWR nadmienił też, że w Galicji „[…] dowództwo UPA wydało rozkaz wysiedlenia Polaków, jeżeli się nie przesiedlą. Ataki są kontynuowane”. Dodał też:

„Tworzymy dla siebie wygodne pozycje, których nie można osiągnąć przy zielonym stole. Nie damy siebie okłamać. Ukraińskie masy w naszych rękach”.

Szuchewycz z pewnością zdawał sobie sprawę, że rzeź Polaków dokonana przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej będzie utrudniać Ukraińcom nawiązanie kontaktu z Zachodem. Byłby fantastą, gdyby wyobrażał sobie, że Polacy uznają go za partnera, z którym siądą do rozmów. Postanowił więc sfałszować informacje o ludobójstwie. Na pierwszym posiedzeniu UHWR odsłonił tylko przyłbicę.

Przygotowania do fałszowania zrobił już wcześniej. Jak przypuszcza Grzegorz Motyka, rozkaz preparowania fałszywych dokumentów, mających zrzucić winę na komunistyczną propagandę, wydał na początku 1944 r.

Analogiczną politykę Szuchewycz przyjął w odniesieniu do Małopolski Wschodniej. Świadczy o tym instrukcja OUN dla Nadrejonowego Centrum Propagandy z 24 marca 1944 r., która podkreśla konieczność zaprzeczania, że organizacja ma związek z mordami Polaków.

Zawierała między innymi następujące stwierdzenie:

„Stosunek nasz do Polaków jest taki, jak to powiedziano na konferencji: bojówka bije, a my krzyczymy, że spokojnej ludności nikt nie rusza”.

Podczas pierwszego posiedzenia UHWR zastanawiano się, jak z „polskiego problemu” wyjść obronną ręką. Uczestnicy spotkania zwanego „zjazdem” wiele mówili, że trzeba koniecznie z Polakami się dogadać, zamykając front polski w działaniach UPA. Jeden z uczestników, szukając wyjścia z sytuacji, proponował:

„Zabijać ludzi tylko dlatego, że są wyznania rzymskokatolickiego, i to bez względu na to, czy są to kobiety, czy dzieci, czy starcy, a pozwalać, żeby zdolny do walki element […] gromadził się w miastach, to obłęd. […] Jest jeszcze czas, by zejść z tej drogi. To, co się działo do tej pory, zwalić na Niemców, na bolszewicką partyzantkę, wojnę itp.”

Należy przypuszczać, że dalsze fałszowanie ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w duchu wystąpienia na posiedzeniu UHWR Szuchewycz zlecił Mykole Łebedowi, który właśnie szykował się do wyjazdu na Zachód, by szukać kontaktu z aliantami. Miał tam udawać najszczerszego demokratę, ukrywając swe skrajne, nacjonalistyczne przekonania.

Taką samą instrukcję Szuchewycz wydał innym działaczom oraz szeregowym członkom OUN. Czytamy w niej między innymi:

„Prowadząc prace wśród ludności, powinniśmy udawać demokratów, pozostając w rzeczywistości nacjonalistami”.

UHWR, ciało ściśle dekoracyjne i pozbawione znaczenia praktycznego, nie było w stanie Szuchewyczowi w czymkolwiek przeszkodzić. Prezydent tego organu, Kyryło Ośmak, nie zapisał się niczym szczególnym. We wrześniu 1944 r. aresztowało go NKWD. Resztę życia spędził w więzieniu.

W rękach Szuchewycza i OUN (b) znajdowała się też UPA, a jej podporządkowanie się UHWR było tylko formalne i propagandowe. Było to oczywiste nawet dla Abwehry. W informacji dla Reichsministra Alfreda Rosenberga w dniu 2 listopada 1944 r. stwierdzono:

„W końcu 1943 r. i na początku 1944 r. UPA przyłączyła się do silnej politycznej organizacji Ukraińców OUN”.

W tym samym dokumencie autor stwierdza jednoznacznie, że:

„[…] UPA to wojskowo-polityczna organizacja, której wojskowe wykorzystanie podporządkowane jest interesom i dyrektywom OUN”.

Fragment książki Marka A. Koprowskiego pt. „Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Replika.

Książkę można nabyć w Wydawnictwie Replika i w dobrych księgarniach:

Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz – krwawy dyktator OUN-UPA

O książce

Ukraiński bohater, a w rzeczywistości pozbawiony skrupułów zbrodniarz. Oto dwa oblicza Romana Szuchewycza, działacza OUN i dowódcy UPA, odpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków na Ukrainie Zachodniej.

Niniejsza praca, poświęcona postaci Szuchewycza, stanowi przegląd całego jego życia. Autor poszukuje odpowiedzi na pytanie, jak doszło do tego, że członek znanej, inteligenckiej rodziny stał się ukraińskim terrorystą zwalczającym państwo polskie, a następnie współpracownikiem niemieckiego wywiadu.

Przybliża jego działalność na Rusi Podkarpackiej, będącej poligonem doświadczalnym OUN. Omawia współudział w tworzeniu batalionu „Nachtigall”, który w zamyśle ukraińskich nacjonalistów miał stanowić zalążek ich armii.

Podczas służby w batalionie policyjnym SS na Białorusi Szuchewycz nauczył się niemieckiej metody pacyfikacji wsi – wszystkich mieszkańców uznawano za bandytów i mordowano. Sam rozwinął ją potem „twórczo” w Małopolsce Wschodniej, nazywając ludobójstwo Polaków „wysiedleniami”.

Szybko podporządkował sobie zarówno OUN, jak i UPA. Jako faktyczny dyktator starał się działać tak, by za nic nie odpowiadać. Decyzje podejmował formalnie ktoś inny, jak na przykład fikcyjna Ukraińska Główna Rada Wyzwoleńcza.

Jak bardzo zakłamanie i zbrodnia towarzyszyły Szuchewyczowi, autor dowodzi na przykładzie czystki etnicznej w Małopolsce Wschodniej. Jest ona zarazem świadectwem realizowanej przez niego polityki fałszowania rzeczywistości i obarczenia winą kogoś innego.

Dyktator do końca wierzył w wybuch III wojny światowej. Zakładał naiwnie, że mocarstwa zachodnie potraktują OUN-UPA jako sojusznika. Wskutek tego doszło praktycznie do zagłady ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Sowiecka sprawiedliwość dosięgła wszystkich, których ręce unurzane były w polskiej krwi…

Autor oparł swą pracę na wszelkich dostępnych źródłach – dokumentach, wspomnieniach i relacjach, zwłaszcza ukraińskich. Głównym jego celem jest ukazanie prawdziwego, zbrodniczego oblicza Romana Szuchewycza i wyjaśnienie, dlaczego traktowanie go dziś na Ukrainie jako bohatera musi w Polakach budzić sprzeciw.

Marek A. Koprowski

Pisarz, dziennikarz, historyk zajmujący się losami Polaków. Plonem jego wypraw i poszukiwań jest wiele książek, z czego kilkadziesiąt ukazało się nakładem Wydawnictwa Replika.

Za serię książek pod wspólnym tytułem „Wołyń” otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”.

Jest też laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Przewijanie do góry