Wojny dorszowe: „mała wyspa vs. wielkie imperium” — o co poszło i jak to się skończyło

Wojny Dorszowe

Najdziwniejsza „wojna” Zimnej Wojny. Zero frontów, sporo taranowań, przecinanie sieci specjalnymi nożycami i groźba wyjścia z NATO. A stawką był… dorsz. Brzmi jak anegdota? To właśnie Wojny Dorszowe między Islandią a Wielką Brytanią — spór, który zmienił prawo morza na całym świecie.

O co poszło

Islandia żyje z morza. Kiedy w XX w. łowiska zaczęły się przerzedzać, Islandczycy krok po kroku poszerzali strefę połowów wokół wyspy (z 3 do 4 mil, potem do 12, 50 i wreszcie 200 mil morskich). Brytyjskie trawlery łowiły tam od stuleci — więc Londyn mówił „nie”, a Reykjavík odpowiadał: „to kwestia przetrwania”. I zaczęło iskrzyć.

Trzy rundy w skrócie

1958–1961 – 12 mil
Islandia ogłasza poszerzenie strefy połowów.
Royal Navy eskortuje brytyjskie trawlery.
Liczne napięte incydenty na morzu.

1972–1973 – 50 mil
Pojawiają się słynne nożyce do przecinania sieci.
Dochodzi do taranowań i strzałów ostrzegawczych.
Erupcja wulkanu Eldfell na kilka dni angażuje islandzką straż.

1975–1976 – 200 mil
Najostrzejsza faza konfliktu.
Seria starć i taranowań na pełnym morzu.
Ostatecznie: akceptacja granicy 200 mil od wybrzeży Islandii.

Wnioski: każda runda kończyła się kompromisem korzystnym dla Islandii.

Jak się „walczy” o dorsza?

To nie były bitwy w klasycznym sensie. Islandzka Straż Przybrzeżna: goni trawlery, przecina włoki, czasem oddaje strzały ostrzegawcze. Brytyjczycy: wysyłają okręty, które osłaniają własną flotę; zdarzają się taranowania i przepychanki na falach. Często w eterze rozbrzmiewała melodia „Rule, Britannia!”.
Mimo ostrej gry, ofiar śmiertelnych praktycznie nie było — potwierdzono jedną (islandzki inżynier zginął w 1973 r. podczas napraw po kolizji).

Dlaczego wygrała „mała” Islandia?

Bo miała mocną kartę nacisku: groźbę wyjścia z NATO i zamknięcia dostępu do przesmyku GIUK (Greenland–Iceland–UK), kluczowego dla działań przeciwko radzieckim okrętom podwodnym. W środku Zimnej Wojny nikt w NATO nie chciał ryzykować takiej dziury na mapie. Do tego Islandia przekonywała opinię publiczną prostym hasłem: „bronimy własnych zasobów i miejsc pracy”.

Co to zmieniło dla świata?

Wojny dorszowe przyspieszyły coś, co dziś jest normą: 200-milowe strefy ekonomiczne (EEZ), zatwierdzone później przez Konwencję ONZ o Prawie Morza (1982). Dla UK oznaczało to koniec „wolnej” eksploracji wokół Islandii — porty jak Grimsby, Hull czy Fleetwood dostały potężny cios, tysiące ludzi straciły zatrudnienie.

Smaczki na koniec

  • Termin „Cod Wars” wymyślił brytyjski dziennikarz w 1958 r.
  • W 2017 r. załogi historycznych jednostek z Hull i Reykjavíku wymieniły się okrętowymi dzwonami — symboliczny gest pojednania.
  • Najbardziej filmowy obrazek sporu? Stalowe burty z obdrapaną farbą, fale przez dziób i lina z nożycami do sieci sunąca w wodzie.

FAQ dla ciekawych tematu

To była „prawdziwa” wojna?
Nie w sensie prawnym — raczej seria brutalnych incydentów na morzu między państwami.

Dlaczego akurat dorsz?
Bo to podstawa gospodarki i diety w regionie; bez niego Islandia traciła byt.

Kto wygrał?
Islandia — i to za każdym razem.

Przewijanie do góry