Są postacie nie znane, albo mało znane, które wpłynęły na dzieje Polski. Jednak z takich osób jest Wojciech Górski, pedagog, prekursor nowoczesnego polskiego szkolnictwa i założyciel cenionej prywatnej szkoły średniej w Warszawie. Ukończyło ją wiele wybitnych postaci, m.in. Prymas Stefan Wyszyński, światowej sławy antropolog z Kośmina Jan Czekanowski czy pisarz Stefan Wiechecki.

W szkole Górskiego swoją przygodę z edukacją rozpoczynali wybitni przedstawiciele nauk humanistycznych i technicznych, przedstawiciele różnych dziedzin sztuki, prawnicy, działacze społeczni i polityczni, dziennikarze, wojskowi.
„Kepi wojska francuskiego nosi małpa od Górskiego” – mówiło uczniowskie powiedzenie nawiązujące do kształtu czapek noszonych przez uczniów szkoły Górskiego. Czapka budziła zazdrość, szacunek, a czasem i nienawiść. Późniejszy Prymas Wyszyński wspominał, że podczas I wojny światowej miał „zaszczyt ucierpieć za kepi szkolne, które Niemcy uznali za francuską prowokację i mocno mnie poturbowali”.
Urodziny w dzień św. Wojciecha
Wojciech Górski urodził się 23 kwietnia 1849 r. w Lekarcicach koło Goszczyna w rodzinie ziemiańskiej Leonarda Antoniego i Marii Magdaleny z Burskich. W 1867 r. ukończył z odznaczeniem I Gimnazjum na Nowolipkach w Warszawie. W tym roku podjął studia matematyczne na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Szkoły Głównej. Po zakończeniu nauki w 1872 r. rozpoczął pracę jako nauczyciel przedmiotów ścisłych w szkole Leszczyńskiego w Warszawie. Po roku przeniósł się do pracy w szkole Szmurły. W 1877 r. z pieniędzy pochodzących z rodzinnego majątku nabył szkołę Leszczyńskiego przy ul. Miodowej, gdzie założył czteroklasową placówkę edukacyjną.
Trudne początki
Dwa lata później szkoła przeniosła się na ul. Daniłłowiczowską, gdzie działała już jako sześcioklasowa. W 1883 r. szkoła przeniosła się do specjalnie dla niej zbudowanego nowoczesnego gmachu na ul. Hortensji 2, po śmierci pedagoga w luty, 1935 r. nazwanej jego imieniem. Szkołą była ważnym miejscem na edukacyjnej mapie Warszawy i zaboru rosyjskiego. Jako prywatny zakład edukacyjny przyjmowała uczniów wyrzucanych np. za mówienie po polsku z rządowych szkół rosyjskich. – Zwano ją nawet „pogotowiem ratunkowym”, a kurator Apuchtin zżymał się ze złości, że istnienie jej łagodzi w pewnym stopniu surowość restrykcji władz zaborczych – wspominał absolwent szkoły, pisarz Leszek Prorok. W okolicy pachniało czekoladą. Niedaleko, od drugiej połowy XIX w., do dziś mieści się sklep firmy Wedel.
Walka z rosyjską i niemiecką przemocą
Co było rzadkością, w 1905 r. w szkole wprowadzono język polski jako język wykładowy, a dwa lata później pierwsi maturzyści zdawali maturę w języku polskim. Do 1939 r. maturę w szkole zdało około 2 tysięcy uczniów. Do tego grona należy również dodać uczniów, którzy egzamin dojrzałości uzyskali w innych szkołach. Pod koniec października 1939 r. szkoła rozpoczęła naukę, jednak w połowie listopada Niemcy zamknęli ją pod pozorem stwierdzenia tyfusu. Nauczyciele prowadzili więc naukę konspiracyjnie w prywatnych mieszkaniach. Nauczanie do szkoły Górskiego wróciło ponownie na początku 1940 r. Niestety, nie na długo. W maju 1940 r. po tym, jak szkoła 3 maja zrobiła dniem wolnym, władze okupacyjne uznały, że to manifestacja patriotyczna i aresztowały dyrektora szkoły Stefana Nowińskiego. Po krótkim uwięzieniu na Pawiaku przewieziono go do Auschwitz, gdzie wkrótce zmarł. W 1941 r. budynek zajęły wojska niemieckie, a szkoła przeniosła się na ul. Bracką. Po wizytacji przeprowadzonej przez Niemców w 1942 r. szkołę władze okupacyjne zamknęły szkołę ze względu na „zbyt wysoki poziom uczniów, wynikający stąd, że większość nauczycieli posiada wyższe wykształcenie”. Nie przerwało to działalności edukacyjnej. Szkoła działała w konspiracji, co zaowocowało 211 konspiracyjnymi maturami. Od pierwszego dnia powstania warszawskiego budynek gimnazjum stanowił ważny punkt walk. Przyszło mu za to zapłacić zniszczeniem przez Niemców pociskami artyleryjskimi, a później podpaleniem ruin. Po wojnie szkoła rozpoczęła działalność przy Nowogrodzkiej 58, jednak szybko z funduszu składkowego odbudowano gmach przy ul. Smolnej. Historia szkoły zakończyła się w 1950 r. Jak podsumowuje L. Prorok „na dzieło zasłużonego pedagoga składa się przede wszystkim grono bez mała 2500 Polaków przygotowanych w ciągu 73 lat pracy jego szkół do odpowiedzialnego życia i do trudnych zadań w służbie społeczeństwa”.
To nie mogło się udać
Założenie i prowadzenie polskiej szkoły z ojczystym językiem wykładowym w czasach po powstaniu styczniowym było nie lada poświęceniem. W szkołach państwowych obowiązkowym językiem wykładowym był język rosyjski. – Pokolenie to, do którego należę, przeżyło najcięższy okres ucisku moskiewskiego od powieszenia przed wschodem słońca na stokach Cytadeli, w dniu 5 sierpnia 1864 r., pięciu członków Rządu Narodowego, do wycofania się z Warszawy w r. 1915, również 5 sierpnia przed wschodem słońca, armii moskiewskiej, pod naciskiem Niemców, wspólników w zbrodni rozbioru Polski – wspominał po latach Wojciech Górski. Czasy, w których rozpoczynał swoją ciężką pracę społeczną były dla narodu polskiego traumatyczne. Drugie przegrane powstanie, wywózki na Syberię i carskie prześladowania, zabieranie przez Rosjan majątków uczestnikom powstania, wreszcie ogólny brak nadziei na odzyskanie przez Polskę niepodległości. Górski nie mógł też liczyć na wsparcie państwowe. Przeciwko niemu i całej polskiej edukacji było też 17 lat działalności rosyjskiego kuratora warszawskiego okręgu szkolnego Aleksandra Apuchtina (1879-1896). Te czynniki sprawiały, że misja Górskiego nie mogła się udać. A jednak wbrew przeciwnościom udała się.
Co zdecydowało o sukcesie?
Nie łut szczęścia, nie liczenie na cud, ale ciężka i konsekwentna praca oraz sięganie po nowoczesne rozwiązania i dążenie do bycie lepszym niż zaborcy. – Pokolenie powstaniowe wcześniej dojrzało „męczeństwem bez winy”, wcześniej i lepiej przygotowane stanęło przy warsztacie społecznym, z hartem w duszy, zawziętością w czynie, pod hasłem „pracy u podstaw”. Przegrawszy na polu walki orężnej, postanowiliśmy zwyciężyć na polu nauki, sztuki, kultury i dobrobytu – wskazywał Górski na źródła, które legły u podstaw sukcesu. I dodawał we „Wspomnieniach”: – (…) szkoła moja spełniała wielkie zadanie ratowania młodzieży wypędzanej ze szkół rządowych za mówienie po polsku, za objawy uczuć patriotycznych, za „nieprawomyślność”. Była dla niej „pogotowiem ratunkowym” (…). Bez niej młodzież ta mogłaby przepaść dla społeczeństwa polskiego. Wielu z jej wychowańców wyszło na ludzi wysoko postawionych: profesorów uniwersytetu, ministrów, posłów i działaczy społecznych (…). Przetrwała ona całą martyrologię prześladowań, była „bielmem na oczach” władz carskich, jak mawiał Apuchtin, prześladowca szkolnictwa z ducha polskiego, chociaż z wykładem w języku rosyjskim.
Wybitni pedagodzy, innowacyjny program nauczania
O jakości i poziomie szkoły zawsze decyduje grono pedagogiczne. I tą zasadą kierował się Górski zatrudniając nauczycieli o wyjątkowych kwalifikacjach naukowych, moralnych i obywatelskich. Wielu z nich wywodziło się z grona wychowanków szkoły. Do grona pedagogów zaliczali się m.in. wybitni naukowcy, jak filozof prof. Roman Ingarden czy matematyk prof. Samuel Dickstein. Naukę podzielono na semestry, jak na studiach. Górski kierował się nie tylko wszechstronnym rozwojem umysłowym swoich wychowanków. Jako jeden z pierwszych pedagogów wprowadził do zajęć lekcyjnych kulturę fizyczną. Już w latach 80. XIX w. planował wybudować kryty basen dla młodzieży. Jednak tego projektu nie udało mu się zrealizować. „W pracy, wiedzy i miłości bratniej przyszłość nasza” – głosiła dewiza wyhaftowana na sztandarze szkoły, nawiązująca do ducha pozytywizmu warszawskiego.
Szczególne wyrazy uznania

Górski wiosną gościł swoich uczniów w swoim majątku Pawłowice-Kopana położonym na linii grójeckiej kolejki wąskotorowej. Dochodziło czasem do komicznych wydarzeń. – Klasa ojca po wielogodzinnym hasaniu i zabawach w ogrodzie, na łąkach, po obfitym, wiejskim poczęstunku postanowiła zostawić w Pawłowicach widomy ślad wdzięczności uczniowskiej, która domagała się upustu. Po gorącej dyskusji wybór padł na świeżo odlakierowaną karetę dyrektora, stojącą na podwórku folwarcznym. Koziki poszły w ruch. W ciągu pół godziny na drzwiczkach wycięto adres dziękczynny dla gospodarza, zaś na całej karoserii wykwitły podpisy zmyślnych wychowanków – pisał Prorok w „Kepi wojska francuskiego”.
Po śmierci żony Anieli, w 1928 r. Górski ufundował szkołę podstawową dla ubogich dzieci wiejskich w Pamiątce. Najzdolniejsi uczniowie po jej ukończeniu kontynuowali naukę w gimnazjum przy Hortensji. Koszty nauki pokrywał Górski lub fundusz stypendialny. W ufundowanym przez Górskiego budynku w Pamiątce mieści się obecnie zespół szkół jego imienia.
