Enzo Ferrari – chłopak z Modeny, który stworzył legendę na czterech kołach

Enzo Ferrari

Enzo Ferrari nigdy nie marzył o tym, żeby zostać ikoną motoryzacji.
Chciał być… tenorem, albo dziennikarzem sportowym. Ale pewnego dnia, jako dziesięciolatek, zobaczył na żywo wyścig samochodowy. Felice Nazzaro mknął po torze, a mały Enzo poczuł, że to jest jego świat.

Od kierowcy do szefa zespołu

Zaczynał jako kierowca wyścigowy – najpierw w CMN, potem w Alfie Romeo. Wygrywał, ale widział też ciemną stronę sportu: wypadki, śmierć kolegów. Wtedy zrozumiał, że więcej osiągnie jako organizator i szef zespołu niż za kierownicą.

W 1929 roku założył Scuderia Ferrari – początkowo był to zespół startujący autami Alfa Romeo. Na samochodach pojawił się słynny czarny koń – Cavallino Rampante – symbol włoskiego asa lotnictwa, Francesco Barakki.

Własna marka

Po wojnie Ferrari poszedł na swoje. W 1947 roku w Maranello wyjechał pierwszy samochód z jego nazwiskiem. Od tej pory Ferrari znaczyło jedno: prędkość, elegancja i trochę szaleństwa.

Sukcesy i cena zwycięstwa

Pod jego wodzą Scuderia Ferrari zdobyła mnóstwo tytułów w Formule 1. Ale były też tragedie – w latach 50. i 60. w bolidach Ferrari zginęło kilku kierowców. Krytykowano go za twarde metody i podsycanie rywalizacji między zawodnikami, ale to właśnie ta bezkompromisowość przynosiła sukcesy.

Człowiek z Maranello

Enzo rzadko opuszczał swoje miasto. Nie latał samolotami, unikał wind. Największym dramatem jego życia była śmierć syna Dino – rany po tym wydarzeniu nigdy się nie zagoiły.

Zmarł 14 sierpnia 1988 roku. Dwa tygodnie później Ferrari odniosło sensacyjne zwycięstwo w Grand Prix Włoch – jedyne, którego McLaren nie wygrał w tamtym sezonie.

Legenda

Dziś Ferrari to więcej niż marka samochodów. To symbol marzeń, prędkości i perfekcji. A wszystko zaczęło się od chłopaka z Modeny, który pewnego dnia zobaczył wyścig i już nigdy nie chciał patrzeć na świat inaczej.

Ciekawostka na koniec

W internecie od lat krąży zabawny mem porównujący młodego Enzo Ferrariego do piłkarza Mesuta Özila. Podobieństwo jest uderzające – niemal identyczny kształt twarzy, spojrzenie i charakterystyczne brwi. Dodaje temu smaczku fakt, że Enzo zmarł w sierpniu 1988 roku, a Özil urodził się… w październiku tego samego roku. Oczywiście to tylko przypadek, ale internet uwielbia takie „reinkarnacyjne” historie.

ferrari ozil

Przewijanie do góry