Czy Hołd Pruski był największym błędem w polskiej historii? [NASZA RECENZJA]

Hołdy pruskie. Zmarnowana szansa Rzeczypospolitej

Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Albrecht Hohenzollern klęczy przed swoim kuzynem, królem Polski Zygmuntem Starym. Tak wydarzenie, które rozegrało się 10 kwietnia 1525 r. w Krakowie na Rynku Głównym, uwiecznił 350 lat później malarz Jan Matejko. I tak zapisało się w naszej świadomości.

Symbol upadku wroga i jednego z największych triumfów Rzeczypospolitej. Ale czy na pewno?

Dlaczego w 1525 r. Wielki Mistrz Krzyżacki złożył polskiemu monarsze hołd lenny? Ponieważ wiedział, że jego państwo nie ma szans w kolejnym starciu zbrojnym z Polską. Wtedy skończył się czteroletni rozejm po wojnie z Polską z lat 1519-1521. A na wsparcie z innych państw przeciwko Polsce Hohenzollern nie miał co liczyć.

Dlaczego wtedy Polska nie wchłonęła Prus, gdy miała ku temu idealną okazję? W XVI wieku Rzeczpospolita była tak potężna, że sprawę Hohenzollernów potraktowano z pobłażaniem. To, co dla współczesnych mocarstw było niezrozumiałe, dla nas stało się politycznym grzechem zaniechania.

Grzechem, które kosztował Polskę rozbiory. Bo to Prusy jako pierwsze wysunęły projekt rozbioru Polski i skutecznie go przeprowadziły.

W swojej najnowszej książce prof. Stefan Ciara obnaża mechanizmy tej przemiany. Pokazuje, jak z „pysznych i chciwych” Krzyżaków wyewoluowało laickie państwo protestanckie, które w XVIII wieku ostatecznie przyłożyło rękę do upadku Rzeczypospolitej.

Czy winny był tylko Zygmunt Stary? A może jego następcy, którzy zlekceważyli rosnące w siłę Prusy? Ta lektura to obowiązkowe studium politycznej krótkowzroczności.

Książkę prof. Stefana Ciary „Hołdy pruskie. Zmarnowana szansa Rzeczypospolitej” można kupić na stronie Wydawnictwa Biały Kruk i w dobrych księgarniach.

O książce na stronie Wydawnictwa Biały Kruk

Hołdów pruskich było więcej, od krzyżackich poczynając. W narodowej pamięci tkwi jednak ten z 1525 r., uwieczniony m.in. przez Jana Matejkę. Wielki malarz i patriota stworzył swe monumentalne dzieło, by przypomnieć w XIX w. potęgę Rzeczypospolitej i podźwignąć narodowego ducha.

Jednakże już od XVI w. trwała żywa dyskusja o sensowności traktatu krakowskiego z Hohenzollernami. Nawet ówczesne mocarstwa były zdumione tym, że Prusy nie zostały przez Polskę po prostu wchłonięte, inkorporowane; tak postąpiliby wszyscy inni.

Zresztą w samych Prusach istniały bardzo poważne siły opowiadające się za wcieleniem ich do Korony. Bardzo wolnościowy ustrój, tolerancyjność i bogactwo ówczesnej Rzeczypospolitej były niezwykle przyciągające.

Hołd złożony w Krakowie przez wielkiego mistrza krzyżackiego Albrechta Hohenzollerna położył kres istnieniu państwa zakonnego, z którym trwały nieustanne zatargi oraz wojny. W jego miejsce jednak wyrósł z czasem groźny agresor wspierający się ideami Lutra, osobiście namawiającego Albrechta Hohenzollerna do przekształcenia księstwa pruskiego w państwo świeckie.

Niemiecki arystokrata złożył w 1525 r. na krakowskim Rynku przysięgę lenną, a więc poddańczą, jednak ponad sto lat później lenno przestało być podmiotem politycznym; ostatni hołd polskiemu władcy został złożony w 1649 r. Tymczasem w 1701 r. koronowany został w Prusach pierwszy król.

Czy można winić za ustępliwość króla Zygmunta Starego, czy jednak raczej jego następców, którzy nie wykorzystali kilku okazji, by wcielić Prusy w całości do Rzeczypospolitej? Kraj był wówczas tak wielki, że samymi Prusami nikt się specjalnie nie przejmował… Miało to okazać się wielkim błędem.

Rozważania na ten temat snuje doświadczony historyk, specjalista od tej epoki, prof. Stefan Ciara.

Autor sięga wstecz i opisuje, jak doszło do narodzin państwa najpierw zakonnego, potem świeckiego, ale lennego, aż po nowe królestwo, które w XVIII w. wzięło udział w rozbiorach Rzeczypospolitej.

Pyszni, perfidni, chciwi, skłonni do okrucieństw, gwałtów i łupiestw – tak pisano o Krzyżakach; czyż to samo nie odnosi się do państwa pruskiego?

Książka ta opowiada o fragmencie naszych dziejów, ale też o konsekwencjach politycznych i narodowych wynikających z lekceważenia starożytnej maksymy, że historia jest nauczycielką życia.

Wspaniałym uzupełnieniem są ilustracje obrazujące opisywane wydarzenia i postaci.

Przewijanie do góry