W maju 1944 roku doszło do jednej z najbardziej poruszających zbrodni na polskim podziemiu niepodległościowym. W Owczarni na Lubelszczyźnie oddział Armii Ludowej podstępem zamordował 18 żołnierzy Armii Krajowej.

Pułapka pod pozorem rozmów
Wczesnym wieczorem 4 maja oddział por. Mieczysława Zielińskiego „Krysta” z 15 Pułku Piechoty AK oczekiwał w okolicach wsi Owczarnia na zrzut broni. Zamiast alianckiego samolotu, na miejscu pojawił się oddział AL dowodzony przez Bolesława Kaźmiraka „Cienia”. Po krótkiej wymianie ognia dowódcy obu grup postanowili przerwać walkę i wyjaśnić sytuację.
Zgodnie z ustaleniami, żołnierze stanęli w dwuszeregu naprzeciw siebie. Gdy wydawało się, że konflikt został zażegnany, „Cień” niespodziewanie zastrzelił „Krysta”. Był to sygnał dla aelowców, którzy natychmiast otworzyli ogień do zaskoczonych akowców. W wyniku tej zdrady zginęło 18 żołnierzy AK, a 13 zostało rannych. Według relacji, dowódca AL osobiście dobijał rannych, w tym również własnych podwładnych.
Strategia inwigilacji i terroru
Tragedia w Owczarni nie była przypadkowym incydentem, lecz częścią działań wymierzonych w struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Formacje komunistyczne, działając z nadania Moskwy, często unikały walki z Niemcami, skupiając się na zwalczaniu AK i NSZ oraz działaniach rabunkowych na wsiach.
Propaganda komunistyczna regularnie przypisywała sobie sukcesy bojowe Armii Krajowej, jednocześnie współpracując z niemiecką machiną terroru. Przykładem było wspólne z gestapo przejęcie archiwum Delegatury Rządu na Kraj w lutym 1944 roku. Po wojnie sprawca masakry w Owczarni, Bolesław Kaźmirak, uniknął odpowiedzialności. Pod zmienionym nazwiskiem został funkcjonariuszem aparatu bezpieczeństwa i kontynuował walkę z podziemiem niepodległościowym, awansując ostatecznie do stopnia pułkownika.
