Stanisław Skalski, najwybitniejszy polski pilot II wojny światowej, zamiast chwały spotkał się w ojczyźnie z prześladowaniami. 76 lat temu komunistyczne władze skazały go na śmierć w sfingowanym procesie.

Od bohatera do więźnia
Skalski był legendą – zestrzelił najwięcej niemieckich samolotów spośród wszystkich polskich pilotów. Walczył w bitwie o Anglię i dowodził słynnym „Cyrkiem Skalskiego” w Afryce. Choć po wojnie mógł zostać w Wielkiej Brytanii, z tęsknoty wrócił do Polski w 1947 roku.
Zamiast wdzięczności spotkał go koszmar. Rok po powrocie został aresztowany pod zmyślonym zarzutem szpiegostwa. Przez wiele miesięcy funkcjonariusze bezpieki brutalnie go torturowali, próbując wymusić przyznanie się do winy.
Upokarzający „proces kiblowy”
7 kwietnia 1950 roku zapadł wyrok. Rozprawa odbyła się w formie tzw. procesu kiblowego – sędziowie orzekali bezpośrednio w celi więziennej, a oskarżony, z braku krzeseł, musiał siedzieć na sedesie. Skalskiego skazano na karę śmierci.
Przez rok as lotnictwa żył w niepewności, czekając na egzekucję. Ostatecznie karę zamieniono na dożywotnie więzienie. Wolność odzyskał dopiero w 1956 roku, gdy uznano jego niewinność i przywrócono mu dobre imię.
Smutny koniec legendy
Choć po wyjściu z więzienia wrócił do lotnictwa i został generałem, jego losy były trudne. Angażował się w politykę i sprawy społeczne, ale na starość został oszukany przez nieuczciwych opiekunów, którzy odebrali mu mieszkanie. Zmarł w 2004 roku, pozostając symbolem odwagi i tragicznych losów polskich żołnierzy w czasach stalinizmu.
