Choć powstała w laboratorium chemicznym jako pochodna smoły węglowej, stała się pierwszym powszechnie używanym słodzikiem na świecie. Przypadkowe odkrycie dokonywane podczas kolacji dało początek produktowi, który zrewolucjonizował dietetykę, ale też stał się zarzewiem wieloletniego konfliktu między naukowcami.

Słodki przypadek przy kolacji
Do przełomowego odkrycia doszło na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Baltimore. Constantin Fahlberg, chemik pracujący w laboratorium profesora Iry Remsena, zajmował się badaniem pochodnych smoły węglowej. Pewnego wieczoru, po powrocie z pracy, Fahlberg zauważył podczas posiłku, że jego dłonie mają wyjątkowo słodki smak. Skojarzył to z substancją, nad którą pracował tego dnia – benzosulfimidem. Następnego dnia w laboratorium poddał badane związki testom smakowym i potwierdził swoje przypuszczenia. Fahlberg i Remsen opublikowali wspólne artykuły na temat nowej substancji w 1879 i 1880 roku.
Konflikt o sławę i pieniądze
Choć odkrycie było wspólne, ich drogi szybko się rozeszły. W 1884 roku Fahlberg samodzielnie opatentował metodę produkcji substancji, którą nazwał sacharyną, i dwa lata później otworzył fabrykę w Niemczech, w pobliżu Magdeburga. Szybko stał się niezwykle majętnym człowiekiem. Ira Remsen, który nie był zainteresowany komercyjnym sukcesem, czuł się jednak oszukany brakiem uznania jego roli jako szefa laboratorium. Do końca życia wypowiadał się o Fahlbergu z ogromną niechęcią, nazywając go „łajdakiem”, z którym nie chce być wymieniany jednym tchem.
Prezydenckie wsparcie i walka o zdrowie
Początkowo sacharyna nie była popularna, jednak braki cukru podczas I wojny światowej oraz moda na odchudzanie w latach 60. i 70. XX wieku uczyniły z niej produkt masowy. Jej historia pełna była jednak kontrowersji. Na początku XX wieku Harvey Wiley z FDA próbował zakazać sacharyny, uznając ją za szkodliwy produkt smołowy bez wartości odżywczych. W obronie słodzika stanął sam prezydent Theodore Roosevelt, który sam go używał.
W późniejszych dekadach sacharyna zmagała się z podejrzeniami o wywoływanie nowotworów u szczurów, co doprowadziło do wprowadzenia ostrzeżeń na etykietach. Dopiero w 2000 roku badania wykazały, że organizm ludzki reaguje inaczej niż gryzoni, co pozwoliło na oficjalne uznanie sacharyny za bezpieczną i usunięcie jej z listy substancji niebezpiecznych.
