To historia o niezwykłej odwadze i poświęceniu, które poruszyło całą Polskę. 8 lutego 1955 roku Ludwika Wawrzyńska, skromna warszawska nauczycielka, bez wahania ruszyła na ratunek dzieciom uwięzionym w płonącym baraku, płacąc za to najwyższą cenę.

Dramat przy ulicy Włościańskiej
Tego mroźnego poranka Ludwika Wawrzyńska szykowała się do pracy w baraku hotelowym „Metrobudowy” przy ul. Włościańskiej 52 w Warszawie. Gdy usłyszała alarm o pożarze, dowiedziała się, że w jednym z mieszkań zamkniętych na kłódkę przebywa czworo dzieci. Nauczycielka nie czekała na przyjazd służb – chwyciła siekierę, rozbiła drzwi i wbiegła w ogień.
W trzech dramatycznych podejściach udało jej się wynieść z płonącego pomieszczenia całą czwórkę: sześciomiesięczną Annę, dwuletniego Ryszarda oraz troje ich rówieśników – Elżbietę i Marka. Niestety, gdy Ludwika wróciła do środka po raz kolejny, by ratować mienie, doszło do tragedii – na kobietę zawalił się płonący strop.
Życie oddane nauce i innym
Ludwika Wawrzyńska, z domu Koralewska, od zawsze była blisko ludzi. Choć trudna sytuacja finansowa zmusiła ją do przerwania studiów polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim, nigdy nie porzuciła powołania pedagogicznego. Podczas II wojny światowej uczyła na tajnych kompletach, a po wojnie uzupełniła wykształcenie i pracowała w warszawskich szkołach podstawowych. Nawet gdy choroba gardła odebrała jej możliwość prowadzenia lekcji, pozostała w zawodzie, pracując w szkolnej świetlicy przy ul. Młynarskiej.
Symbol heroizmu
Obrażenia, których doznała podczas pożaru, okazały się zbyt rozległe. Mimo wysiłków lekarzy i zastosowania najnowocześniejszych metod leczenia, nauczycielka zmarła 18 lutego 1955 roku. Pośmiertnie została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a jej czyn stał się symbolem bezgranicznego poświęcenia. O jej bohaterstwie pisały najwybitniejsze pióra polskiej literatury, w tym Wisława Szymborska i Leopold Staff, utrwalając pamięć o kobiecie, która dla ratowania obcych dzieci zaryzykowała wszystko.
