Zaledwie kilka dni po objęciu urzędu prymas Polski znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. 5 lutego 1949 roku przygotowano prowokację, która mogła zakończyć się śmiercią Stefana Wyszyńskiego.

Prymas od początku pod presją władzy
Stefan Wyszyński został mianowany prymasem Polski 12 listopada 1948 roku. Ingres do archikatedry gnieźnieńskiej odbył się 2 lutego 1949. Już wtedy było jasne, że nowy zwierzchnik Kościoła katolickiego nie budzi zaufania władz komunistycznych i znajduje się pod stałą obserwacją aparatu bezpieczeństwa.
Zasadzka na drodze
5 lutego 1949 roku zaplanowano upozorowany wypadek samochodowy. Na trasie z Witkowa do Wrześni między dwoma drzewami rozciągnięto stalową linę, umieszczoną na wysokości kierownicy. Prymas pojechał jednak inną drogą. Na przygotowaną przeszkodę natrafił samochód jednej z gnieźnieńskich firm, jadący za kolumną. O całym zdarzeniu Wyszyński dowiedział się dopiero kilka dni później.
Przemyślana akcja
Z relacji świadków i historyków wynika, że nie był to przypadek. Stalowa lina była pomalowana na czarno i zamocowana w sposób profesjonalny, co wskazuje na wcześniejsze, staranne przygotowanie zasadzki. W tamtych realiach politycznych próba zastraszenia prymasa przez aparat bezpieczeństwa była jak najbardziej możliwa.
Prymas się nie ugiął
Dzień później, 6 lutego 1949 roku, Stefan Wyszyński odbył ingres w Warszawie. Przez kolejne 32 lata stał na czele Kościoła w Polsce, mimo inwigilacji, nacisków i okresów odosobnienia. Lutowa próba zamachu była jednym z pierwszych sygnałów otwartego konfliktu między Kościołem a władzą komunistyczną.
