W środku wojny, podczas potężnego sztormu u wybrzeży Balearów, zatonął francuski statek pasażerski Lamoricière. Zginęło ponad 300 osób. Wśród ofiar był Jerzy Różycki – jeden z trzech polskich kryptologów, którzy złamali szyfr Enigmy.

Rejs, który nie powinien się odbyć
„Lamoricière” wyruszył 6 stycznia 1942 roku z Algieru do Marsylii. Wojna zrobiła z niego statek gorszy niż przed laty – zamiast ropy spalano w nim kiepski węgiel. Płynął wolniej, był bardziej zawodny i źle znosił ciężkie warunki na morzu.
Na pokładzie było 394 ludzi: pasażerowie, żołnierze i załoga. Wśród nich także polscy kryptolodzy wracający do tajnego ośrodka „Cadix” w południowej Francji.
Sztorm i bezradność
8 stycznia statek trafił na potężny sztorm. Węgla zaczęło dramatycznie brakować – do pieców wrzucano nawet meble. Gdy do wnętrza zaczęła wlewać się woda, przestały działać pompy i prąd.
Statek coraz mocniej przechylał się na jedną stronę. Ewakuacja szybko zamieniła się w chaos. Części łodzi nie dało się spuścić, a jedna z pierwszych została rozbita przez fale. Ludzie wpadli do lodowatego morza – wśród nich dzieci i pielęgniarki Czerwonego Krzyża.
9 stycznia 1942 roku, niedaleko Minorki, „Lamoricière” zatonął.
301 ofiar. Jedna strata bezcenna
Katastrofę przeżyło tylko 93 ludzi. Zginęło 301 osób, w tym trzech polskich kryptologów: Jerzy Różycki, Jan Graliński i Piotr Smoleński. Ocalał jedynie Henryk Paszkowski.
Śmierć Różyckiego miała ogromne znaczenie. Był jednym z ludzi, którzy przed wojną pomogli złamać szyfr Enigmy – co według historyków mogło skrócić II wojnę światową nawet o kilka lat.
Po wojnie uznano, że do tragedii doprowadziły zarówno warunki pogodowe, jak i zły stan techniczny statku. Wrak „Lamoricière” odnaleziono dopiero w 2008 roku.
