Wyobraź sobie środek zimy, dzikie lasy, –40 stopni mrozu i wąskie drogi ginące w śniegu. W takich warunkach niewielka fińska armia zatrzymała i rozbiła potężne wojska ZSRR. Bitwa pod Suomussalmi do dziś uchodzi za jedną z najbardziej spektakularnych klęsk Armii Czerwonej.

Plan, który dobrze wyglądał… na mapie
Radziecki pomysł był prosty: szybki marsz przez północną Finlandię, zdobycie miasta Oulu i przecięcie kraju na pół. Na drodze leżała niewielka miejscowość Suomussalmi.
7 grudnia 1939 roku Sowieci zajęli ją niemal bez walki. Finowie wycofali się, ale zostawili po sobie spaloną wieś. Efekt? Radzieccy żołnierze zostali bez schronienia, w środku jednej z najostrzejszych zim XX wieku.
Kiedy czołgi przegrywają z nartami
Finowie nie mieli czołgów ani ogromnych zapasów. Mieli za to:
– narty,
– doskonałą znajomość terenu,
– i cierpliwość.
Radzieckie kolumny, ciężkie i uzależnione od dróg, utknęły w śniegu. Finowie atakowali nagle, z lasu, nocą. Przecinali kolumny na mniejsze części – tak zwane motti – i niszczyli je pojedynczo. Czasem celem były nawet… kuchnie polowe, bo głodny i zmarznięty żołnierz traci wolę walki bardzo szybko.
Panika i ucieczka przez zamarznięte jeziora
Na przełomie roku do walk weszły kolejne fińskie oddziały. Pod koniec grudnia i na początku stycznia sytuacja Armii Czerwonej stała się dramatyczna. Okrążone jednostki próbowały uciekać przez zamarznięte jeziora, porzucając sprzęt i broń.
Między 4 a 8 stycznia 1940 roku Finowie doprowadzili bitwę do końca. Zwycięstwo było pełne.
Dlaczego ta bitwa była tak ważna?
Pod Suomussalmi Finowie: uratowali północ kraju przed przecięciem, zdobyli ogromne ilości sprzętu (czołgi, działa, pojazdy), i – co najważniejsze – udowodnili, że ZSRR nie jest niezwyciężony.
Do dziś w Finlandii mówi się o tej bitwie jako o symbolu wojny zimowej. To historia pokazująca, że w wojnie nie zawsze decyduje liczba żołnierzy. Czasem wystarczą zimno, las i dobry plan.
