W środku nocy, o godzinie 01:15, mieszkańców Tebriz obudził huk i wstrząs, który w kilka chwil zamienił jedno z najważniejszych miast Persji w morze ruin. To jedno z najbardziej niszczycielskich trzęsień ziemi XVIII wieku – i jedno z najtragiczniejszych w historii regionu.

Miasto na styku płyt tektonicznych
Tabriz leży w niezwykle niespokojnym geologicznie miejscu – na obszarze kolizji płyty arabskiej i euroazjatyckiej. Przez północne obrzeża miasta przebiega długi, aktywny uskok tektoniczny, który od wieków uwalniał nagromadzoną energię.
8 stycznia 1780 roku doszło do gwałtownego pęknięcia tego uskoku. Trzęsienie miało magnitudę około 7,4, a jego siła była odczuwalna nawet 700 kilometrów dalej. Ziemia miejscami przesunęła się o kilka metrów, a pęknięcia gruntu ciągnęły się na długości kilkudziesięciu kilometrów.
Jedna noc, dziesiątki tysięcy ofiar
Skala zniszczeń była niemal absolutna. Całe miasto zostało zniszczone, podobnie jak wiele okolicznych wsi. Budynki, osłabione wcześniejszym trzęsieniem ziemi z 1721 roku, nie miały żadnych szans.
Liczba ofiar do dziś budzi grozę. Źródła podają od 40 tysięcy aż do 200 tysięcy zabitych – historycy najczęściej wskazują jednak liczbę około 50 tysięcy. Wstrząsy wtórne trwały jeszcze przez lata, a kolejne silne uderzenia w lutym 1780 roku dopełniły dzieła zniszczenia.
Katastrofa, która zapisała się w historii
Trzęsienie ziemi w Tebrizie stało się jednym z najbardziej dramatycznych przykładów tego, jak bezbronne były miasta XVIII wieku wobec sił natury. Bez nowoczesnego budownictwa, bez wiedzy sejsmicznej i bez systemów ostrzegania – jedna noc wystarczyła, by zniknęło całe miasto.
Dziś Tebriz znów tętni życiem, ale pamięć o tamtej nocy pozostaje mrocznym przypomnieniem, że ziemia pod naszymi stopami nigdy nie jest całkiem spokojna.
