Janina Adamczyk. Chemiczka bez patentu, ale z milionami użytkowników. Czy naprawdę stworzyła „Ludwika”?

Janina Adamczyk

Nie zabiegała o sławę ani o patenty. Przeżyła piekło Ravensbrück, wynalazła pasty, tarcze, kleje i… być może stworzyła formułę najsłynniejszego płynu PRL-u. Kim naprawdę była Janina Adamczyk – cicha bohaterka polskiej chemii?

Życie zaczęła od straty. Potem przyszła wojna

Janina Adamczyk urodziła się 3 marca 1911 roku w Krakowie. W ciągu pierwszych pięciu lat życia straciła oboje rodziców – najpierw matkę, potem ojca, który zginął na froncie I wojny światowej. Wychowywała się u ciotki i wuja, byłego legionisty. Mimo trudnego startu ukończyła studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim – co w tamtych czasach dla kobiety było wyjątkowym osiągnięciem. Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, Janina niemal natychmiast zaangażowała się w konspirację. Została kurierką Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej. Działała pod pseudonimem, w randze podporucznika, przenosząc broń i pieniądze, także przez granicę. Przez dwa lata pozostawała nieuchwytna, aż do 1941 roku, gdy została aresztowana przez gestapo i przewieziona do więzienia na Montelupich. Przeszła brutalne śledztwo, nie zdradziła nikogo. Trafiła do obozu koncentracyjnego Ravensbrück, gdzie była poddawana pseudomedycznym eksperymentom. Według relacji, „wstrzykiwano jej wszy z tyfusem” – choć w rzeczywistości chodziło zapewne o zakaźny materiał pozyskany z tych pasożytów. Niemieccy lekarze prowadzili w ten sposób badania nad szczepionką przeciwko tyfusowi. W obozie spędziła cztery lata. Po wojnie wróciła pieszo do Krakowa – przez Magdeburg, Frankfurt i Krzyż.

Genialna, ale bez nazwiska na patentach

Po wojnie pracowała jako chemiczka. W latach 60. trafiła do Zakładów Inco, gdzie zajmowała się udoskonalaniem produktów. Nie robiła tego dla rozgłosu – za receptury dostawała tylko premie. To ona opracowała pasty samopołyskowe, emulsje do podłóg, kleje w tubkach (zbudowano dla nich cały zakład!), pasty do butów i lakierów. Największy sukces? Tarcze do szlifowania i cięcia metali. Za ten projekt otrzymała Nagrodę Państwową I stopnia.

A „Ludwik”? Tu zaczyna się spór

W 1964 roku do sprzedaży trafił płyn do mycia naczyń „Ludwik”. Jego formułę opatentowali inż. Hanna Majchert i Zbigniew Korda z Góry Kalwarii. Tymczasem syn Janiny Adamczyk przekonuje, że miętowy skład opracowano wcześniej w krakowskim laboratorium jego matki, a potem decyzją kierownictwa produkcję przeniesiono. Adamczyk nie opatentowała wynalazku, bo miała to w umowie – wynalazki stawały się własnością zakładu.

Prawdy już raczej nie poznamy. Sama Janina nigdy nie zabiegała o uznanie. Gdy na setne urodziny otrzymała kosz od firmy Inco, po prostu się uśmiechnęła.

Cicha bohaterka, której życie starczyłoby na trzy biografie

Zmarła 30 lipca 2013 roku, do końca życia mieszkając w krakowskim domu opieki. Nie była bogata, ale pozostała niezależna. Nie chciała orderów, nie opowiadała o wojnie, nie domagała się autorstwa. Jej wynalazki – choć podpisane cudzymi nazwiskami – wciąż są z nami.

Ciekawostka na koniec

Skąd nazwa „Ludwik”? Według jednej z wersji to efekt kampanii społecznej „Ludwiku, do rondla!”, która miała zachęcać mężczyzn do pomagania w kuchni. Według innej – imię nosił pracownik laboratorium. Jak było naprawdę? Tego też pewnie już się nie dowiemy. Ale „Ludwik” pozostał – i nadal stoi w milionach polskich kuchni.

Przewijanie do góry