5 marca 1953 roku polski pilot ppor. Franciszek Jarecki dokonał czynu, który wstrząsnął komunistycznymi władzami. Wykorzystując zamieszanie w dniu śmierci Stalina, uprowadził najnowocześniejszy wówczas radziecki myśliwiec MiG-15bis i wylądował nim na duńskiej wyspie Bornholm.

Kurs na wolność
Franciszek Jarecki, prymus dęblińskiej „Szkoły Orląt”, służył w 28. pułku myśliwskim w Redzikowie. Rankiem 5 marca, podczas rutynowych ćwiczeń w parze z drugim samolotem, nagle odłączył się od formacji. Wykorzystując osłonę chmur, odrzucił dodatkowe zbiorniki paliwa i zanurkował na pułap zaledwie 200 metrów. Dzięki tak niskiej wysokości udało mu się oszukać radzieckie systemy radarowe.
Choć radzieckie dowództwo wysłało w pogoń cztery maszyny, nie zdołały one namierzyć uciekiniera. Jarecki skierował się nad Bornholm, licząc na znalezienie tam dużej bazy amerykańskiej. Na miejscu przeżył jednak rozczarowanie – zamiast potężnej infrastruktury, ujrzał jedynie niewielkie, tymczasowe lotnisko w Rønne. Z powodu braku paliwa musiał lądować natychmiast, kończąc swoją kilkunastominutową podróż do wolności.
Od pilota do doktora nauk
Ucieczka polskiego pilota miała ogromne znaczenie dla zachodniego wywiadu. Amerykańscy specjaliści szczegółowo przebadali nowoczesnego MiGa-15, zanim – zgodnie z przepisami – zwrócono go do Polski. Sam Jarecki stał się bohaterem; w Londynie odebrał Krzyż Zasługi od gen. Władysława Andersa, a w USA spotkał się z prezydentem Eisenhowerem, który nadał mu amerykańskie obywatelstwo.
W Stanach Zjednoczonych Jarecki udowodnił, że potrafi odnieść sukces także poza kokpitem. Ukończył studia, zdobył stopień doktora nauk technicznych i założył firmę Jarecki Valves, produkującą części do rakiet dla amerykańskiego programu kosmicznego. Jego lotniczy kombinezon do dziś można oglądać w National Air and Space Museum w Waszyngtonie.
Niebezpieczny szlak
Historia Jareckiego to sukces, który nie każdemu był dany. Kilka miesięcy wcześniej ppor. Edward Pytko podjął podobną próbę ucieczki do Austrii, jednak zabrakło mu paliwa. Został schwytany i skazany na karę śmierci. Wyczyn Jareckiego zainspirował jednak kolejnych śmiałków – niedługo później na Bornholm uciekł Zdzisław Jaźwiński, a po trzech latach czterej uczniowie z Dęblina przedostali się do Austrii na samolotach Jak-18.
Co ciekawe, brawurowy lot Jareckiego sprawił, że CIA odwołała planowaną operację zrzucenia polskich pilotów do PRL. Agenci mieli za zadanie porwać radziecki odrzutowiec, ale ppor. Jarecki dostarczył go Zachodowi „osobiście” i całkowicie za darmo.
