3–4 marca 1896 – katastrofa w kopalni „Cleophas” w Załężu

W nocy z 3 na 4 marca 1896 roku doszło do jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii górnośląskiego górnictwa. W wyniku pożaru i zatrucia gazami w kopalni „Cleophas” (późniejszy „Kleofas”) życie straciło 104 górników, pozostawiając setki osieroconych dzieci i wdów.

katastrofa w kopalni Cleophas

Tragiczna pomyłka maszynisty

Dramat rozpoczął się 3 marca około godziny 21:30 w szybie „Frankenberg”, znajdującym się na terenie ówczesnego Załęża w Cesarstwie Niemieckim. Przyczyną tragedii była chwila nieuwagi maszynisty Karola Kotta, który podczas przelewania nafty do płonącej lampy wywołał pożar. Ogień błyskawicznie zajął drewnianą obudowę szybu oraz składowane na podestach deski.

Choć sprawca próbował gasić pożar samodzielnie, żywioł okazał się silniejszy. Kott zdołał ostrzec grupę pracowników, jednak podczas wycofywania się na wyższy poziom nie zamknięto tam wentylacyjnych. Błąd ten doprowadził do odwrócenia prądu powietrza, przez co trujące gazy, dym i gorące spaliny zostały wpompowane bezpośrednio w głąb podziemnych wyrobisk, odcinając drogę ucieczki pracującym tam ludziom.

Dramatyczna walka o życie

Akcja ratunkowa ruszyła o 23:30. Wzięło w niej udział ponad 300 górników oraz dozór z okolicznych kopalń, takich jak „Giesche”, „Heinitz” czy „Ferdinand”. Warunki były ekstremalnie trudne – ratownicy próbowali opanować ogień wodą i stawiać tamy pożarowe, jednak zmiany kierunku przepływu powietrza utrudniały dotarcie do poszkodowanych.

Górnicy uwięzieni w rejonie szybu „Walter” próbowali uciekać w stronę szybów pomocniczych „Schwarzenfeld” i „Caesar”. Niestety, nie posiadały one urządzeń do wyciągania ludzi – szyb „Schwarzenfeld” służył jedynie do spuszczania drewna. Akcja ratunkowa trwała aż do wieczora 5 marca, ale dla większości osób znajdujących się w strefie zagrożenia nie było już ratunku. Zginęło 104 górników.

Dziedzictwo pamięci w Katowicach

Ofiary spoczęły na cmentarzach w Dębie, Bogucicach, Katowicach i Królewskiej Hucie. Podczas pogrzebu w Bogucicach ks. Ludwik Skowronek ślubował w imieniu wiernych budowę kościoła wotywnego. Obietnicę spełniono – w latach 1898–1900 w Załężu stanął kościół pw. św. Józefa, patrona dobrej śmierci. W jego wnętrzu, przy ołtarzu św. Barbary, do dziś znajdują się tablice z nazwiskami zmarłych.

Przewijanie do góry