W cieniu dramatycznych wydarzeń powstania krakowskiego, 27 lutego 1846 roku doszło do jednego z najbardziej przejmujących epizodów zrywu. Edward Dembowski, radykalny sekretarz dyktatora Jana Tyssowskiego, zginął od austriackich kul, prowadząc pokojową procesję, która miała być ostatnią szansą na pozyskanie chłopów dla sprawy narodowej.

Misja z krzyżem w ręku
Po klęsce oddziałów powstańczych pod Gdowem, sytuacja zrywu stała się krytyczna. Edward Dembowski, wierząc głęboko w konieczność zjednoczenia szlachty z ludem, podjął desperacką próbę dotarcia do sumień i serc chłopstwa. 27 lutego wyruszył z krakowskiego Rynku w stronę Podgórza. Nie była to jednak wyprawa zbrojna – Dembowski szedł na czele procesji, niosąc krzyż. Towarzyszyli mu duchowni oraz cywilni uczestnicy powstania, a ich jedyną bronią była wiara w możliwość przekonania nieufnych włościan do wspólnej walki o wolność i reformy społeczne.
Masakra u bram Podgórza
Pokojowy charakter manifestacji nie powstrzymał wojsk zaborczych. Gdy procesja dotarła do Podgórza, drogę zagrodziła jej armia austriacka pod dowództwem generała Ludwiga Collina. Austriacy nie podjęli pertraktacji – w stronę tłumu oddano kilka salw karabinowych. W wyniku ostrzału zginęło 29 uczestników procesji, w tym sam Edward Dembowski. Śmierć „Czerwonego Kasztelanica”, jak nazywano charyzmatycznego lidera, odebrała powstańcom energię i ideowe przywództwo, stając się symbolicznym końcem nadziei na sukces rewolucji.
Upadek powstania i koniec wolności
Tragedia z 27 lutego przypieczętowała losy Krakowa. Pozbawiony wsparcia ludu i kluczowych dowódców, dyktator Jan Tyssowski kilka dni później opuścił miasto, udając się w stronę granicy z Prusami. Do Wolnego Miasta wkroczyły korpusy trzech zaborców – Austrii, Rosji i Prus. Krwawo stłumiony zryw posłużył jako pretekst do ostatecznej likwidacji niezależności miasta. 16 listopada 1846 roku Kraków został oficjalnie wcielony do Cesarstwa Austriackiego, kończąc tym samym krótką historię Rzeczypospolitej Krakowskiej.
