26 stycznia 1892 urodziła się Bessie Coleman – pierwsza czarnoskóra kobieta z licencją pilota.

Jej droga do kokpitu była długa i pełna barier. W Stanach Zjednoczonych początku XX wieku latanie pozostawało domeną wąskiej elity – dla kobiet było marzeniem niemal nieosiągalnym.

Bessie Coleman

Bessie przyszła na świat w Teksasie, w bardzo biednej rodzinie dzierżawców. Od dziecka pracowała przy zbiorach bawełny, chodziła do segregowanej szkoły i szybko zrozumiała, że jej życiowa droga będzie znacznie trudniejsza niż w przypadku białych rówieśników. Fascynacja lotnictwem pojawiła się wcześnie, ale w Stanach Zjednoczonych początku XX wieku nie było dla niej miejsca ani w szkołach pilotażu, ani w hangarach – była kobietą i nie była biała.

Zamiast się poddać, zrobiła coś niezwykłego. Nauczyła się francuskiego, zdobyła wsparcie finansowe i wyjechała do Francji. Tam, w 1921 roku, zdobyła międzynarodową licencję pilota – jako pierwsza czarnoskóra kobieta na świecie i jedna z pierwszych Amerykanek w ogóle. Po powrocie do USA natychmiast stała się sensacją. Latała na pokazach lotniczych, wykonywała ryzykowne akrobacje i szybko zyskała przydomki „Queen Bess” i „Brave Bessie”.

Jej ambicje sięgały jednak dalej niż sława. Coleman otwarcie odmawiała udziału w pokazach, na które nie wpuszczano czarnoskórej publiczności. Marzyła o założeniu szkoły lotniczej dla Afroamerykanów, by kolejne pokolenia nie musiały przechodzić tej samej drogi co ona.

Zginęła tragicznie w 1926 roku, mając zaledwie 34 lata. Podczas lotu testowego nie miała zapiętych pasów – celowo, bo przygotowywała się do planowanego skoku spadochronowego. Gdy samolot wpadł w korkociąg, została wyrzucona z kabiny.

Przewijanie do góry