Tragiczne wydarzenia z okresu stanu wojennego kojarzone są zazwyczaj z ofiarami po stronie opozycyjnej. Jednak luty 1982 roku przyniósł śmierć 35-letniego milicjanta, Zdzisława Karosa, który zginął w wyniku akcji nastolatków z podziemnej organizacji.

Fatalny przejazd tramwajem
18 lutego 1982 roku sierżant Zdzisław Karos, funkcjonariusz zajmujący się na co dzień ochroną ambasad, jechał do pracy warszawskim tramwajem linii „24”. Około godziny 12:30 został zaatakowany przez dwóch młodych ludzi: 17-letniego Roberta Chechłacza i 18-letniego Tomasza Łupanowa. Napastnicy, terroryzując milicjanta, zażądali wydania broni służbowej. Karos początkowo zbagatelizował zagrożenie, biorąc je za szczeniacki żart. W trakcie wywiązanej szamotaniny padł strzał. Kula trafiła sierżanta w brzuch, a sprawcy zbiegli z miejsca zdarzenia. Mimo udzielonej pomocy medycznej, funkcjonariusz zmarł w szpitalu pięć dni później, 23 lutego, osierocając dwójkę dzieci.
„Powstańcza Armia Krajowa” i ks. Zych
Sprawcy należeli do grupy „Powstańcza Armia Krajowa – Druga Kadrowa”, założonej przez licealistów z Grodziska Mazowieckiego oraz studenta KUL, Stanisława Matejczuka. Organizacja, choć nazwą nawiązywała do tradycji niepodległościowych, nie miała z nimi realnych związków. Początkowo grupa zajmowała się kolportażem ulotek, jednak z czasem młodzi ludzie zaczęli planować walkę zbrojną i odbijanie więźniów politycznych. Do realizacji tych celów potrzebowali broni, którą zdobywali, rozbrajając żołnierzy i milicjantów. Opiekunem grupy był ks. Sylwester Zych z Grodziska Mazowieckiego, który na plebanii przechowywał dwa pistolety skradzione we wcześniejszych napadach.
Proces i wyroki
Milicja szybko wpadła na trop sprawców – pierwsi aresztowani trafili w ręce służb już 4 marca. Proces ruszył w sierpniu 1982 roku, a na ławie oskarżonych zasiadło osiem osób. Robert Chechłacz został skazany na 25 lat więzienia, Tomasz Łupanow na 13 lat, natomiast ks. Sylwester Zych otrzymał wyrok 6 lat pozbawienia wolności za przynależność do nielegalnej organizacji i nielegalne posiadanie broni. Choć po latach pojawiały się sugestie o prowokacji SB, fakty potwierdziły przebieg zdarzeń. Historia ta do dziś pozostaje jednym z najtragiczniejszych i najmniej jednoznacznych epizodów stanu wojennego.
