To był jeden z najważniejszych dni w historii światowej inżynierii. 23 lutego 1893 roku niemiecki inżynier Rudolf Diesel otrzymał patent na „sposób pracy i konstrukcję silników spalinowych”, kładąc podwaliny pod technologię, która zrewolucjonizowała transport na lądzie i morzu.

Od teorii do patentu
Inspiracją dla Rudolfa Diesla były wykłady o termodynamice na monachijskiej politechnice. Dowiedział się na nich, że ówczesne maszyny parowe marnują ponad 90% energii zawartej w paliwie. Diesel postawił sobie ambitny cel: stworzyć silnik, który zbliży się do teoretycznego ideału wydajności. Choć jego pierwotne założenia dotyczące spalania w stałej temperaturze były krytykowane przez współczesnych mu naukowców, uzyskany 23 lutego patent (RP 67207) pozwolił mu rozpocząć realne prace nad prototypami, które miały zmienić oblicze przemysłu.
Trudna droga do sukcesu
Mimo posiadania patentu, Diesel musiał zmierzyć się z ogromnymi wyzwaniami technicznymi. Jego koncepcja zakładała tak wysokie sprężenie powietrza, by paliwo zapalało się samoczynnie bez udziału świec zapłonowych. Pierwsze próby były niebezpieczne – 10 sierpnia 1893 roku podczas pierwszej próby wtrysku paliwa doszło do wybuchu, który zniszczył aparaturę pomiarową. Konstruktor nie poddał się jednak i dzięki wsparciu finansowemu firm Krupp oraz Maschinenfabrik Augsburg, doprowadził do powstania w pełni funkcjonalnej maszyny, która w 1897 roku osiągnęła rekordową sprawność 26,2%.
Dziedzictwo wynalazcy
Wynalazek Diesla szybko znalazł zastosowanie tam, gdzie liczyła się siła i oszczędność. Już pod koniec XIX wieku pierwsze komercyjne jednostki trafiły do fabryk, a w 1903 roku napędzały już jednostki pływające. Z czasem silnik o zapłonie samoczynnym stał się sercem lokomotyw, ciężarówek i maszyn rolniczych. Choć sam Rudolf Diesel zginął w tajemniczych okolicznościach w 1913 roku podczas przeprawy przez kanał La Manche, jego nazwisko na stałe weszło do języka potocznego jako synonim niezawodnego i wydajnego napędu.
