61 lat temu w warszawskim więzieniu na Mokotowie wykonano wyrok śmierci na Stanisławie Wawrzeckim, byłym dyrektorze Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa Praga. Był to tragiczny finał głośnej „afery mięsnej” – pokazowego procesu, który stał się jednym z najbardziej mrocznych symboli wymiaru sprawiedliwości czasów PRL.

Systemowe nieprawidłowości i pokazowy proces
„Afera mięsna” wybuchła w latach 60. XX wieku, gdy specjalna komisja PZPR odkryła szeroko zakrojone nieprawidłowości w handlu mięsem. Proceder polegał m.in. na kradzieżach, zamianie towaru na gorszej jakości, fałszowaniu faktur oraz wręczaniu łapówek w zamian za gwarancję większych dostaw. W związku ze sprawą aresztowano około 400 osób, jednak to Stanisław Wawrzecki stał się główną postacią procesu. Obok niego na ławie oskarżonych zasiedli inni dyrektorzy handlu, właściciel prywatnej masarni oraz kierownicy sklepów.
Wyrok śmierci w trybie doraźnym
Proces, który rozpoczął się w listopadzie 1964 roku, toczył się w trybie doraźnym na podstawie dekretu z 1945 roku. Było to rażące odstępstwo od standardowych procedur, które uniemożliwiało oskarżonym prawo do odwołania i pozwalało na orzeczenie kary śmierci za przestępstwa gospodarcze. Mimo wniosków obrońców o zmianę trybu, sędzia Roman Kryże utrzymał surowe rygory. Choć prokuratorzy żądali trzech wyroków śmierci, sąd orzekł jeden – wobec Wawrzeckiego, który przyznał się do przyjęcia łapówek o łącznej wartości ok. 3,5 mln ówczesnych złotych. Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski i wyrok przez powieszenie wykonano 19 marca 1965 roku.
Spóźniona sprawiedliwość i rewizja po latach
Dopiero w lipcu 2004 roku Sąd Najwyższy uchylił wyroki zapadłe w „aferze mięsnej”, uznając, że zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa. Sędziowie podkreślili, że kasacja nie podważa samej winy oskarżonych w zakresie korupcji, ale stanowi niezbędną „rehabilitację wymiaru sprawiedliwości”, który nie zapewnił podsądnym rzetelnego procesu. W 2010 roku warszawski sąd nakazał wypłatę odszkodowania jednemu z synów straconego dyrektora.
