W czasie wojny stuletniej, podczas oblężenia Orleanu, doszło do jednego z najbardziej nietypowych starć w historii. Choć stawką była kontrola nad Francją, do legendy przeszły… beczki z rybami, które nadały tej bitwie jej osobliwą nazwę.

Forteca z wagonów i postne zapasy
Bezpośrednią przyczyną starcia była próba przejęcia przez siły francusko-szkockie angielskiego konwoju z zaopatrzeniem. Transport pod wodzą sir Johna Fastolfa wiózł amunicję oraz zapasy jedzenia na zbliżający się Wielki Post – głównie setki beczek ze śledziami.
Widząc przewagę liczebną wroga, Anglicy ustawili wozy w krąg, tworząc prowizoryczny obóz warowny (tzw. wagenburg), dodatkowo osłonięty zaostrzonymi palami. Była to skuteczna zapora dla francuskiej kawalerii, która nie potrafiła przebić się przez taką linię obrony.
Klęska na własne życzenie
Francuzi początkowo zyskali przewagę dzięki ostrzałowi artyleryjskiemu, który rozbijał angielskie wozy. Szansę na zwycięstwo zaprzepaściła jednak niecierpliwość szkockich sojuszników. Piechota ruszyła do ataku wbrew rozkazom, co zmusiło francuskich kanonierów do przerwania ognia. Słabo opancerzeni Szkoci stali się łatwym celem dla angielskich łuczników. Widząc chaos w szeregach wroga, Anglicy wyprowadzili kontratak zza wozów, całkowicie rozbijając przeciwnika.
Przepowiednia Joanny d’Arc
Bitwa o śledzie miała ogromny wpływ na morale – w oblężonym Orleanie zaczęto poważnie myśleć o kapitulacji. Wydarzenie to wiąże się też z postacią Joanny d’Arc. Według przekazów, Joanna dokładnie w dniu bitwy poinformowała dowódcę w Vaucouleurs o klęsce wojsk Delfina. Gdy wieści o porażce pod Rouvray dotarły do miasta kilka dni później, uznano to za dowód jej mistycznych zdolności, co ostatecznie otworzyło jej drogę do wielkiej polityki i historii.
