1 lutego 2005 roku w internecie zaczęto masowo udostępniać tzw. Listę Wildsteina. Był to katalog archiwalnych zasobów Instytutu Pamięci Narodowej — zestaw nazwisk, imion i sygnatur akt, bez informacji o ich zawartości. Mimo to bardzo szybko zaczęto ją odbierać jako „listę agentów”.

Co to była za lista
Lista nie rozstrzygała, kto był współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL. Oznaczała jedynie, że w archiwach IPN istniała jakaś teczka dotycząca danej osoby. Mogły to być zarówno materiały o funkcjonariuszach i współpracownikach, jak i o osobach inwigilowanych lub rozpracowywanych.
Dlaczego wywołała tak duże emocje
Plik wyniesiony z IPN szybko zaczął krążyć w mediach i internecie. W krótkim czasie tysiące ludzi zaczęło sprawdzać nazwiska swoje i bliskich. Brak kontekstu i wyjaśnień sprawił, że sama obecność na liście bywała traktowana jak oskarżenie.
Skutki
Wydarzenie wywołało ogromny wstrząs społeczny i medialny. Pojawiły się przypadki tzw. dzikiej lustracji, a IPN został zasypany wnioskami osób domagających się sprawdzenia swoich akt. Jednocześnie lista stała się punktem zapalnym sporu o sposób rozliczania przeszłości PRL.
